18 marca 2016 Udostępnij

Kwitnący interes

Okazuje się, że przed laty Holendrzy potrafili przez słabość do kwiatów tracić prawdziwe fortuny. Współcześnie jednak kwiaty są dla nich dochodem podstawowym, z którego nieustannie czerpią wiele zysków.

Każdego dnia na holenderskiej giełdzie Aalsmeer pojawia się wiele nowych wózków z kwiatami. Zanim dojdzie do godziny dziesiątej nie będzie już śladu po kwiatach. Prawie 19 milionów kwiatów znajdzie tam bardzo szybko nabywców i z tego miejsca będą one odjeżdżać do wszystkich europejskich krajów. Z lotniska zaś odlecą daleko w świat. Holandia jest największym na świecie producentem. Określa się ten kraj jako wyjątkowy ogród Europy, w którym właśnie uprawia się pod gołym niebem kwiaty na około 25 tysiącach hektarów. W poprzednim roku produkcja roślin przyniosła wartość na poziomie powyżej 5 miliardów euro. Nieco ponad 4 miliardy będzie dotyczyć kwiatów ciętych.

Właśnie na eksporcie kwiatów Holendrzy zarabiają wiele miliardów euro każdego roku. Oprócz tego, że sprzedawane są kwiaty rynek, który świetnie się rozwija będzie dotyczył również sprzedaży sadzonek i cebulek. Tutaj można mówić o zyskach sięgających prawie miliarda euro. Ogrody z milionami tulipanów, coroczne parady kwiatów, to wszystko oczywiście będzie stanowić wielką atrakcję tego kraju. Dla wielu to niezwykle charakterystyczne i dlatego właśnie kwiaty to pierwsze skojarzenie jakie ludziom przychodzi do głowy, gdy powie się Holandia.

historia tulipanów Tulipan w cenie domu.  Początek biznesu kwiatowego to wiek XVII, gdy Holendrów objęła dosłownie gorączka tulipanowa. Oryginalne kwiaty dotarły do tego kraju z Turcji i od razu zachwyciły Holendrów, którzy oczekiwali jakie kwiaty będą wyrastać z kolejnych cebulek umieszczonych w ziemi. Im bardziej niespotykany kwiat powstawał tym wyższa cena cebulki była osiągana przy takich kwiatach. Można powiedzieć, że ludzi dosłownie ogarną szał. Niekiedy rezygnowali z pracy i sprzedawali majątki a na cebulki wymieniali domy i klejnoty. Liczyli na to, że uda się pomnożyć w ten sposób majątek sprzedając dalej swoją cebulkę. Dochodziło do sytuacji, w której ceny cebulek dosłownie rosły w tempie ekspresowym. Przyszedł jednak taki moment, w którym to wszystko szybko ruszyło ku dnie i wiele osób tak naprawdę straciło na wyjątkowych kwiatach swoje życiowe majątki.

Zapał Holendrów do kwiatów jednak się nie zmniejszył. Współcześnie nadal biznes kwiatowy jest w tym kraju bardzo ważny i na nim opiera się gospodarka. Holendrzy w swojej działalności wykazują się idealną perfekcją i to dosłownie pod każdym względem. Dlatego właśnie giełdy kwiatów tam organizowane również są odbierane jako idealne. W jednej z największych na świecie w Aalsmeer każdego dnia sprzedaje się około 19 milionów kwiatów. Nie ma tam możliwości targowania. Zaczyna się aukcja i to ona decyduje o tym jak ukształtuje się cena. Jeśli osiągnie poziom, który będzie kupiec w stanie zaakceptować dokonuje transakcji i rynek idzie dalej. Największe szanse na tych aukcjach mają osoby, które kupują kwiaty w hurtowych ilościach. Cena w takiej sytuacji będzie rzeczywiście najlepsza.